Maszewo: Pół punktu zabrakło do złotego medalu. Strongman Mateusz Kieliszkowski znów walczy o najwyższe cele (ZDJĘCIA

Łukasz Koleśnik
Zdjęcia z zawodów w Los Angeles, które udostępnił nam Rouge Fitness (Photos courtesy of Rogue Fitness)
Zdjęcia z zawodów w Los Angeles, które udostępnił nam Rouge Fitness (Photos courtesy of Rogue Fitness) Rouge Fitness
Udostępnij:
Polski strongman Mateusz Kieliszkowski, pochodzący z niewielkiego Chlebowa (gmina Maszewo) ponownie walczy o najwyższe cele z najsilniejszymi ludźmi na świecie. Tym razem na zawodach w Los Angeles pod patronatem Arnolda Schwarzeneggera o tytuł mistrza USA. Do zwycięstwa zabrakło naprawdę niewiele.

Mateusz walczył z największymi siłaczami na świecie o przepustkę na zawody Arnold Classic USA, które odbędą się w Columbus (Ohio) na początku marca. Stawka była wysoka, a 25-latek liczył na zwycięstwo w prestiżowych zawodach.

Mateusz Kieliszkowski ponownie został mistrzem Polski strongmanów (ZDJĘCIA)

Było pięć konkurencji. Siłacze musieli przeciągnąć potężną ciężarówkę przez 20 metrów. Mateusz wygrał tę konkurencję. Później zawodnicy musieli podnosić belkę, ważącą 175 kg. Jak najwięcej powtórzeń w ciągu minuty. M. Kieliszkowski zdołał podnieść belkę trzy razy i ponownie był najlepszy. Trzecią konkurencją był martwy ciąg. Jak przyznaje polski strongman, to wciąż jego pięta Achillesowa. I było to widać. Zajął tutaj 6 miejsce. Czwarta konkurencja polegała na przeniesienie ciężkiego worka (185 kg) na jak najdłuższą odległość. Tutaj Mateusz zajął drugie miejsce. Ostatnia rywalizacja dotyczyła położenia ciężkiej kuli na bark. Polak szedł łeb w łeb z Amerykaninem, Martinsem Licisem. Razem podnieśli kulę pięć razy. Kieliszkowskiemu zabrakło 0,5 punktu do zwycięstwa.

Kieliszkowski wicemistrzem świata. Przegrał tylko z Górą z "Gry o Tron" (ZDJĘCIA)

Ostatecznie pierwsza trójka prezentowała się następująco:
1. Martins Licis (USA)
2. Mateusz Kieliszkowski (Poland)
3. Rauno Heinla (Estonia)

Dzięki tym zawodom Mateusz zdobył przepustkę na Arnold Classic USA w Columbus. Przed nim jeszcze kilka tygodni ciężkiej pracy. - Te zawody pokazały, jakie mam mocne i słabe strony i nad czym muszę szczególnie popracować do następnych zawodów - powiedział M. Kieliszkowski.

Jeśli chodzi o turniej w Los Angeles, to polski strongman przyznaje, że jest niepocieszony z rezultatu. - Mój rywal był trochę na uprzywilejowanej pozycji, ponieważ wychodził ostatni do konkurencji (Mateusz występował tuż przed nim). Miał w głowie ile musi podnieść, żeby wygrać. Z tej pozycji łatwiej wykrzesać w sobie siłę, żeby dociągnąć do potrzebnego wyniku - opowiada M. Kieliszkowski. - Wydaje mi się, że gdybym podszedł do tej konkurencji ostatni, to mógłbym zrobić kilka powtórzeń więcej. Ale trudno. Teraz ciężka praca i trzeba spróbować się zrewanżować w Columbus.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie