MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Nowi lokatorzy w minizoo. Co się zmieniło w kompleksie przyrodniczo-edukacyjnym w Zielonej Górze?

Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
W zielonogórskim minizoo co jakiś czas przybywa mieszkańców. Właśnie zawitały ursony amerykańskie. Samica jest ciekawska i wszędzie jej pełno. Samiec spokojny, nieufny, nie pokazuje się za bardzo. A gości nie brakuje. Nie tylko w minizoo, ale i całym ogrodzie botanicznym. Wiosna, wiele się dzieje…

Zielony teren przy ulicy Botanicznej to dawny ogród botaniczny, który powstał w latach dwudziestych ubiegłego wieku, zgodnie z ówczesnym hasłem: „Zielona Góra musi pozostać zieloną górą”. Stąd koncepcja ścieżek schodzących z wzniesień do ogrodu. W ogrodzie botanicznym wydzielono dwa działy: Rośliny Karkonoskie i Rośliny Alpejskie. W szklarni prowadzono uprawę roślin tropikalnych takich jak opuncje, palmy, figowce, drzewa cytrusowe.

Nowi lokatorzy minizoo - ursony amerykańskie

Po drugiej wojnie światowej miejsce to zostało zniszczone. Przez wiele lat mówiono o konieczności jego odbudowy, choć całościowe przywrócenie temu miejsca dawnego blasku nie było możliwe choćby z powodu powstałej tam szkoły – Budowlanki. W 1986 roku sporządzono wstępną inwentaryzację terenu, ale dopiero w 2017 roku oficjalnie otwarto ogród botaniczny w Zielonej Górze. Z czasem przy ogrodzie powstało też minizoo z Bajkową Zagrodą, czyli 25 bajkowymi plastikowymi postaciami. W zeszłym roku zabawki te jednak się wyprowadziły, na ich miejscu pojawiły się bajkowe ozdoby, wykonane z naturalnych materiałów. Postacie i zwierzęta najmłodsi mieszkańcy miasta sami wybrali podczas dziecięcych konsultacji społecznych (akcja Dzieciaki Wybieraki). Stąd można tu zobaczyć m.in. liczącego aż 26 metrów długości interaktywnego krokodyla. Najmłodszych cieszą też atrakcje wodnego placu zabaw, nowe huśtawki, bujaki, tunel ze zjeżdżalnią… No i co najważniejsze - mieszkańcy minizoo.

Najpierw mieszkały w nim kozy, daniele, surykatki, papugi, paw i bażant. Dzięki współpracy miasta z zoo w Cottbus dołączyły do nich: lemury, małpki kapucynki, owca świniarka. A w ostatnich dniach także ursony amerykańskie, czyli jeżozwierze.

Ursony amerykańskie przyjechały z Niemiec i czują się w Zielonej Górze bardzo dobrze

Paweł Wysocki z Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej nie kryje zadowolenia. Także dlatego, że niektóre zagrody sam przygotował. Porad udzielili pracownicy zoo w Cottbus, bo przecież nowe mieszkania musiały spełniać oczekiwania zwierząt.

Jak się czują w Zielonej Górze po przyjeździe z Niemiec?

- Ursony amerykańskie prowadzą nocy tryb życia. U nas adaptują się powoli. Przy czym samica jest ciekawska i można ją częściej zauważyć – mówi Daria, opiekunka zwierząt w minizoo. - Samiec jest bardziej wyciszony. Bada teren i przyzwyczaja się do nowego miejsca z większą ostrożnością.

Inaczej było u kapucynek. Dziewczyny powoli się klimatyzowały. A samiec? Od razu czuł się tu jak u siebie.

Dzieci w minizoo szukają zazwyczaj lemura - króla Juliana, znanego im z bajki. Ale to właściwie powinna być królowa Julia. Bo wśród lemurów rządzą panie. Panowie niewiele mają do powiedzenia. To samica szuka pożywienia, a gdy znajdzie, najpierw sama je, potem jedzą inne samice, a na końcu dopiero samce. Wybrać partnerki do amorów też biedaki nie mogą, bo to samice w czasie rui wybierają sobie partnera. Oprócz roli reproduktorów, zadania samców sprowadzają się jeszcze do oznakowania terenu wydzieliną gruczołów zapachowych. Albo moczem..

W Ptasim Azylu musi być spokój

Ogród botaniczny wraz z minizoo tworzą kompleks przyrodniczo-edukacyjny, który jest chętnie odwiedzany nie tylko przez rodziny z dziećmi (ponad 100 tys. odwiedzających rocznie). Seniorzy przychodzą tu nie tylko dla inteligentnej tężni.

- Zauważyłem, że wielu seniorów także przychodzi tu dla roślin, zapisują sobie nazwy na kartkach, by zakupić podobne do swoich ogrodów – przyznaje Paweł Wysocki, opiekun kompleksu z ramienia miasta.

Wstęp dla dorosłych – 2 zł, dla dzieci – 1 zł. A można tu spędzić nawet cały dzień.

Jedynym miejscem, gdzie nie można zajrzeć, jest Ptasi Azyl, prowadzony przez pracowników Uniwersytetu Zielonogórskiego. Trafią tu zranione, po wypadkach samochodowym i innych, ptaki. Muszą mieć spokój i ciszę, by wrócić do zdrowia. Chore zwierzęta przynoszą do azylu zielonogórzanie i mieszkańcy regionu.

- Rozmawiamy z pracownikami Uniwersytetu Zielonogórskiego, żeby rozbudować ogród botaniczny, bo brakuje miejsca na nowe rośliny. A problem jest taki, że jednej strony ograniczają nas ogródki działkowe, z drugiej droga przeciwpożarowa. Dlatego nowa część ogrodu będzie ogrodzona, ale otwarta. Bez biletów – przyznaje Paweł Wysocki. - Czekamy na nowe unijne fundusze, by tradycyjnie już sięgnąć po nie razem z Cottbus. Jak wszystko do tej pory, co zostało tu zrobione, zostało dofinansowane przez Unię w 85 procentach.

Przeczytaj także:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Nowi lokatorzy w minizoo. Co się zmieniło w kompleksie przyrodniczo-edukacyjnym w Zielonej Górze? - Gazeta Lubuska

Wróć na krosnoodrzanskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto